Gymlab

Mity w Terapii Manualnej

Tłumaczenie artykułu Adama Meakins’a https://www.thesports.physio/manual-therapy-myths/

Słuchałem ostatnio interesującego podcastu na temat „mitów terapii manualnej”, w którym, jak sądzę, pośrednio nazywano mnie „znaną osobowością na Twitterze”, która wprowadzała terapeutów w błąd na moich blogach o terapii manualnej. Cóż, oczywiście, zdecydowanie się z tym nie zgadzam… Obecnie uważam się bardziej za guru Instagrama niż za osobowość na Twitterze. 

Ale z całą powagą mam kilka punktów, które chciałbym poruszyć na temat niektórych stwierdzeń zawartych w tym podcascie z Chadem Cookiem na temat bloga, który napisał po niemiecku, na temat mitów terapii manualnej. Po pierwsze, mimo że nie zgadzam się z Chadem w temacie terapii manualnej, zgadzam się z nim bardzo w innych sprawach i nie mam z nim osobistej “wojny”, pomimo jego wykopalisk, sporadycznych zabójstw i fałszywych interpretacji moich poglądów na temat terapia manualna, o której od czasu do czasu słyszę. 

Jednak odkładając to wszystko na bok i ze względu na postęp chciałbym omówić cztery kwestie, które Chad porusza w tym krótkim podcascie. Po pierwsze, terapia manualna dodaje wartości i poprawia doświadczenia pacjentów. Po drugie, poczucie własnej skuteczności jest głęboko zakorzenioną i trudną do zmiany cechą. Po trzecie, nie ma dowodów, że terapia manualna powoduje uzależnienie u pacjentów. I wreszcie, zastosowanie terapii manualnej pomaga zidentyfikować pacjentów, którzy mają lepsze wyniki. 

Czy terapia manualna poprawia doświadczenia pacjentów? 

Z pewnością zgadzam się z Chadem, który mówi na początku tego podcastu, że doświadczenia pacjentów są silnie powiązane z ich wynikami. Jednak zdecydowanie się z tym nie zgadzam, kiedy mówi, że pacjenci odczuwają większą wartość w przypadku podejścia „praktycznego”, a mniejszą w przypadku podejścia „bez użycia rąk”. 

Dzieje się tak, ponieważ doświadczenie i wartość, jaką pacjent odczuwa podczas każdej wizyty w placówce medycznej, nie dotyczą tylko tego, jakim zabiegom zostaje poddany, a raczej, jak był leczony. 

Po prostu nie można w magiczny i cudowny sposób poprawić doświadczenia pacjentów podczas wizyty u lekarza, dotykając ich. Poprawiasz wrażenia pacjentów związane z wizytą poprzez słuchanie, potwierdzanie, empatię, wyjaśnianie, dodawanie otuchy, edukację i planowanie z nimi. Jeśli nie wykonasz żadnej z powyższych czynności, to naprawdę nie ma znaczenia, czy ich dotkniesz, czy nie. 

Ten uporczywy argument poprawiania doświadczeń pacjentów lub spełniania ich oczekiwań jako uzasadnienia stosowania terapii manualnej jest moim zdaniem dość kiepski i wątły. Po pierwsze dlatego, że dobrze udokumentowano, że wykorzystanie zadowolenia pacjentów jest dość nieskutecznym sposobem pomiaru skuteczności lub skuteczności leczenia. 

Ale także dlatego, że pomimo całej krytyki związanej z terapią manualną, nikt tak naprawdę nie powiedział, żeby nie dotykać pacjentów. W całej mojej ciągłej krytyce wobec terapii manualnej NIGDY nie powiedziałem nigdzie, żeby nie dotykać pacjentów. W rzeczywistości jest wręcz przeciwnie. 

Pisałem blogi, publikowałem przemyślenia, opinie i wiele artykułów podkreślających znaczenie i siłę dotyku dla pacjentów, aby ich badać, uspokajać, ułatwiać i zachęcać. 

Nigdy nie było z mojej strony argumentu, że używanie dotyku jako klinicysta jest ważne i pomaga poprawić doświadczenia pacjentów, zwykle dając im pewność, że zostali w pełni zbadani, a ich problemy są traktowane poważnie. Ale to nadal nie oznacza, że ​​musisz stosować terapię manualną. 

Czy poczucie własnej skuteczności jest głęboko zakorzenione i trudne do zmiany? 

W podcascie Chad wspomina również, że poczucie własnej skuteczności jest głęboko zakorzenioną cechą i że „niezwykle trudno ją zmienić”. Mówi też, że niektórzy (i przypuszczam, że on znowu odnosi się do mnie tutaj) wyraźnie tego nie rozumieją i nie czytali zbyt wiele o poczuciu własnej skuteczności. Cóż, Chad, nie jestem ekspertem od poczucia własnej skuteczności, ale przeczytałem wystarczająco dużo, by sądzić, że się tu mylisz. 

Pierwsza kwestia dotyczy tego, co Chad ma na myśli, mówiąc o własnej skuteczności, jest głęboko zakorzenione. Poczucie własnej skuteczności? Samo poczucie własnej skuteczności nie jest czymś, o czym mówił tutaj mój kolega Ben Cormack. Poczucie własnej skuteczności jest osądem jednostki na temat jej zdolności do wykonania określonego zadania w określonej sytuacji, dlatego jest wysoce zależne od kontekstu. 

Na przykład obecnie mam bardzo wysokie poczucie własnej skuteczności w „martwym ciągu”, co oznacza, że ​​czuję się bardzo pewnie podnosząc ciężkie przedmioty z podłogi na siłowni. Nie oznacza to jednak, że będę miał taki sam wysoki poziom własnej skuteczności w martwym ciągu, jeśli mam ból krzyża. 

Poza tym obecnie mam niski poziom własnej skuteczności w zakresie konserwacji samochodu, co oznacza, że ​​nie mam pojęcia, jak obecnie serwisować swój samochód z całą jego technologią i gadżetami. Oznacza to, że mam również bardzo niski poziom własnej skuteczności „Jestem załamany na poboczu autostrady”. Jednak kiedy organizuję pomoc drogową, bardzo szybko zmieniam moje niskie poczucie własnej skuteczności „Jestem załamany na poboczu autostrady” na wysokie. 

Więc kiedy Chad mówi, że poczucie własnej skuteczności jest głęboko zakorzenioną cechą i niezwykle trudną do zmiany, nie zgadzam się, ponieważ w dużej mierze zależy to od zadania i sytuacji. 

Jeśli chodzi o pacjentów, zwykle odnosimy się do ich poczucia własnej skuteczności w bólu. Ale znowu, o jakim rodzaju bólu mówimy? Plecy, ramię, biodro, mały palec? Ostra, przewlekła, łagodna, umiarkowana czy ciężka? Ponieważ jeśli chodzi o poczucie własnej skuteczności w bólu, różne lokalizacje, typy i nasilenie bólu mogą tworzyć różne poziomy własnej skuteczności u tej samej osoby. 

Na przykład pacjent z przewlekłym bólem krzyża może mieć bardzo niskie poczucie własnej skuteczności, aby pochylić się do przodu i podnieść kettlebell podczas sesji fizjoterapeutycznej, ale ma znacznie większą własną skuteczność, aby pochylić się do przodu i podnieść dziecko w domu. To, co wydaje się być niskie i głęboko zakorzenione w jednym kontekście, może nie być tak bardzo w innym. 

Ostatnią kwestią, jaką chciałbym poruszyć w odniesieniu do własnej skuteczności, jest to, że stwierdzono, iż jest ona czynnikiem pośredniczącym w bólu krzyża i niepełnosprawności. Jednak w rzeczywistości nie mamy zbyt wielu dowodów na to, że poprawa własnej skuteczności pomaga zmniejszyć ból lub niepełnosprawność, lub że nasze interwencje to zmieniają, co prowadzi mnie do trzeciego punktu. 

Czy terapia manualna tworzy uzależnienie u pacjentów? 

W podcascie Chad wspomina, że ​​przeszukał bazę dowodów zarówno w sposób ustalający, jak i systematyczny, szukając jakichkolwiek dowodów na to, że terapia manualna tworzy uzależnienie u pacjentów i nie znalazł żadnego. Z tego wynika, i mogę się tutaj mylić, że sugeruje on, że terapia manualna nie powoduje uzależnienia u pacjentów. 

Jest to logiczny błąd polegający na myleniu braku dowodów jako dowodu na nieobecność, co jest powiedzeniem często nadużywanym przez znachorów próbujących usprawiedliwić woo. Ale odkładając na bok kryształowych uzdrowicieli i oczyszczaczy czakr, Chad NIE może powiedzieć, że tylko dlatego, że nie ma dowodów na to, że terapia manualna tworzy uzależnienie u pacjentów, to nie występuje lub że nie mogą tego zrobić. 

Muszę przyznać, że było dla mnie zaskakujące i frustrujące, że moje własne wysiłki w zakresie przeszukiwania bazy dowodów również nie były w stanie znaleźć żadnych artykułów, które pokazują, że pacjenci mogą uzależnić się od pewnych metod leczenia, takich jak terapia manualna. Dzieje się tak, ponieważ jest to sprzeczne z moim ponad 20-letnim doświadczeniem klinicznym na pierwszej linii, polegającym na słyszeniu i widzeniu setek, jeśli nie tysięcy pacjentów, wykazujących zależność od wszelkich form masażu, manipulacji, igieł, zastrzyków, tejpowania i zabiegów elektroterapii.

Ale dalej myślę, że nie jest to aż tak zaskakujące, ponieważ uważam, że tego typu badania byłyby niezwykle trudne do wykonania, i prawdopodobnie nikt jeszcze nie próbował. Pierwszą kwestią jest próba zaprojektowania badania pod kątem uzależnienia od terapii manualnej lub innych biernych metod leczenia, które są etyczne i jak najlepiej kontrolowane, aby uniknąć wielu możliwych czynników zakłócających, takich jak równowaga i stronniczość lekarza i badacza, ale także, jak oceniać lub osądzać zależność. 

Nie znam cię, ale z mojego doświadczenia wynika, że ​​ci, którzy są najbardziej zależni od rzeczy, zwykle nie są świadomi, nie rozpoznają ani nie przyznają, że są od nich zależni. Dlatego zwykłe pytanie pacjentów, czy uważasz, że jesteś zależny od X, nie zadziała, a zapytanie lekarzy o to samo również będzie problematyczne. 

Zgadzam się z punktami podniesionymi w podcascie, że większość pacjentów nie jest głupia i nie uzależnia się w prosty lub łatwy sposób. Jednak pacjenci często bardzo ufają klinicystom i widziałem o wiele za dużo mądrych i inteligentnych ludzi, którzy mówią mi, że odwiedzają “swojego terapeutę” 5-6 razy w roku, aby z powrotem ułożyć miednicę, lub że przychodzą na pocieranie “muscle not” przez 5, 10, a nawet ponad 20 lat, ponieważ lubią, ufają i wierzą, że to się dzieje. 

Czy kiedykolwiek zostanie to wykazane w dowodach? Nie wiem! Czy to się kiedykolwiek zmieni? Nie wiem! Wiem tylko, że słyszę i widzę pacjentów regularnie poddawanych niepotrzebnemu leczeniu z powodu fałszywej, wprowadzającej w błąd narracji, podawanej w sposób nieświadomy lub celowy przez niektórych terapeutów oferujących im płatność. 

Czy terapia manualna poprawia wyniki? 

Ostatnią kwestią, którą chcę omówić, są punkty Chada, które porusza w trakcie i pomiędzy zmianami sesji, to znaczy pacjenci, którzy odczuwają natychmiastową poprawę (w trakcie sesji) i ci, którzy odczuwają opóźnioną poprawę (między sesjami). 

Chad omawia, w jaki sposób istnieją dowody na to, że pacjenci, u których występują zmiany w trakcie sesji, mają małe lub umiarkowane prawdopodobieństwo dobrych długoterminowych wyników, a ci, którzy mają pozytywne zmiany między sesjami, mają bardzo silne prognozy dobrych wyników w dłuższej perspektywie. Z tego, i znowu mogłem to źle zinterpretować, wydaje się, że Chad sugeruje, że terapia manualna może zatem pomóc poprawić wyniki pacjenta. 

Mam jednak kilka pytań. Po pierwsze, czy nie można zaobserwować zarówno tych zmian w trakcie sesji, jak i pomiędzy nimi, u pacjentów z korzystną historią naturalną, poprawiającą się niezależnie od zastosowanych terapii? Mam na myśli to, że tylko dlatego, że pacjent przechodzi terapię manualną, a następnie wykazuje pewną poprawę podczas następnej sesji, nie oznacza, że ​​terapia manualna była tego przyczyną. 

Mogą to być osoby, które w trakcie sesji lub między sesjami poprawiają się dzięki terapii manualnej lub jakimkolwiek innym leczeniu, mogą to być po prostu osoby z czynnikami niskiego ryzyka, a warunki z korzystnymi naturalnymi historiami poprawiają się niezależnie. 

Poza tym, być może trochę powolny, ale czy to naprawdę takie zaskakujące, że pacjenci, którzy wykazują oznaki poprawy, zwykle poprawiają się bardziej niż ci, którzy nie wykazują oznak poprawy? A może brakuje mi czegoś głębszego w tych badaniach? 

Podsumowanie 

Oto moja recenzja ostatniego podcastu Chada na jego niemieckim blogu, w którym dostaję krótką wzmiankę… tak myślę. Szkoda, że ​​nie jest dostępny w języku angielskim, ponieważ chciałbym go przeczytać, aby upewnić się, że nie przekręcam stanowiska Chada na temat jego obalania mitów o terapii manualnej, ponieważ wiem, jak denerwujące i frustrujące może to być. 

Teraz, na wszelki wypadek, nikt nie jest jeszcze pewien, jakie jest moje stanowisko w sprawie terapii manualnej, przedstawię to jeszcze raz. Uważam, że większość terapii manualnych stosowanych w terapii mięśniowo-szkieletowej jest nadmiernie skomplikowana, nadmiernie hiperteryczna i nadużywana. Otacza go mnóstwo ego, elitaryzmu i niektórych absolutnych pulsatorów pełnych blefu i brawury, którzy go uczą, z ignoranckimi, niedoinformowanymi, wprowadzającymi w błąd i potencjalnie szkodliwymi narracjami o tym, co robi i jak to robi. 

Uważam, że terapia manualna jest zabiegiem mało wartościowym ze względu na jej małe, zawodne, krótkotrwałe efekty, przez co nie warto jej poświęcać czasu, energii i kosztów. Nie oznacza to, że terapia manualna nic nie daje nikomu, a raczej, że najlepiej ją zapewniają ci, którzy mogą ją zaoferować po bardziej rozsądnych kosztach tym, którzy mają niskie ryzyko, nie odwracając ich uwagi od innych, ważniejszych interwencji ból lub niepełnosprawność. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

X